Julia wpadła do mnie zapłakana i roztrzęsiona. Domyśliłam się, że chodzi o faceta, jednak o nic nie pytałam. Czekałam, aż sama powie. I powiedziała, nawet wcześniej niż się spodziewałam. Nie zdążyłam nawet zaparzyć kawy, gdy Julka wyszlochała, że spodziewa się potomka.
Pamiętasz ten piękny zachód słońca w Giżycku? Niestety, nie tylko słońce zaszło… Co ja mam teraz zrobić? – chlipała przyjaciółka. Starałam się ją jakoś pocieszyć, ale szło mi to niezbyt udolnie. W Giżycku spędzałyśmy tegoroczne wakacje. Wcześniej jeździłyśmy nad morze, postanowiłyśmy jednak coś zmienić. Zmiana dotyczyła także aktywności naszego wypoczynku. Obydwie byłyśmy singielkami przed trzydziestką, postanowiłyśmy zaszaleć. Artur i Grzegorz mieszkali w sąsiednim domku, byliśmy w podobnym wieku, więc szybko znaleźliśmy wspólne tematy. Artur był zdecydowanie bardziej przystojny od Grześka, w Giżycku wręcz nie mógł opędzić się od adoratorek. Zauważyłam to już pierwszego wieczoru. Niestety, zauważyłam też, że jest chronicznym egoistą, wręcz narcyzem. Szkoda, że nie zauważyła tego Julia. Wspólnie planowaliśmy wycieczki, chodziliśmy na spacery, zbieraliśmy jagody. Pewnego wieczoru postanowiliśmy obejrzeć zachód słońca nad jeziorem.

Zanim tam dotarliśmy, zdążyliśmy zgubić się w lesie – ja zostałam z Grześkiem, a Julka zawieruszyła się gdzieś z Arturem. Zachód słońca był piękny. Siedzieliśmy na skraju lasu i podziwialiśmy czerwone promienie zanurzające się w ciepłej wodzie. W pewnym momencie Grzesiek delikatnie wsunął rękę pod moją koszulkę. Zadrżałam. Od kilku miesięcy żyłam w seksualnej absencji, poza tym Grzegorz nie pociągał mnie fizycznie. Uległam jednak i pozwoliłam pieścić swoje piersi, które – jakby na przekór mnie – nagle zrobiły się twarde i jędrne. Czułam, że moja cipka robi się mokra, w tym samym momencie uświadomiłam sobie, że od rozstania z ostatnim facetem nie depilowałam jej. Grzesiek pieścił mnie coraz odważniej, jego ręce błądziły po moim ciele, wspomagane przez ciepły i szorstki język. Nie wiem nawet kiedy Grzesiek zdjął ze mnie ubranie. Nie pozostałam dłużna, szybkim ruchem zdjęłam jego spodnie i koszulę, uwalniając nabrzmiałego penisa. Klejnoty Grześka były wyjątkowo okazałe, zaczęłam zastanawiać się, czy tak samo wyglądają jego umiejętności. Grzesiek lekko mnie popchnął, kładąc na plecach.

Rozchylił moje uda i przyssał się do mokrej, pulsującej cipki. Jęczałam z rozkoszy prosząc o więcej. Grzesiek okazał się doskonałym kochankiem, wiedział, w jaki sposób zadowolić kobietę. Nie chciałam być gorsza, tuż po intensywnym orgazmie zajęłam się penisem Grześka – ssałam, lizałam, masowałam. Nagle na mojej twarzy wylądowała sperma. Wiedziałam, że udało mi się sprawić Grześkowi przyjemność. Po krótkim odpoczynku, gdy znów nabrał sił, wziął mnie ostro od tyłu. Poruszał się rytmicznie, jego ruchy były pewne i energiczne. Niemal jednocześnie mieliśmy orgazm. Z Julką i Arturem spotkaliśmy się w domu, rozczochrane włosy i pomięte ubranie mówiło samo za siebie. Do końca pobytu chodziliśmy na spacery oddzielnie, był to jednak świadomy i celowy wybór. Z Grześkiem spotykam się do dnia dzisiejszego, a co ważniejsze, łączy nas nie tylko sex… Uśmiechnęłam się do własnych myśli, nigdy nie przypuszczałam, że wakacje na Mazurach zmienią tak wiele… Inga, czy ty mnie słuchasz? – Julia przerwała moje wspomnienia, w brutalny sposób ściągając mnie na ziemię
– Słucham, słucham… I tak sobie myślę, że przywiozłaś najbardziej trwałą pamiątkę z wakacji na Mazurach.

Letni zachód słońca - darmowe opowiadania erotyczne


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *