Trzynasta rocznica naszego ślubu zapowiadała się monotonnie i raczej nudnie. Eryk, mój mąż, od pewnego czasu chodził jak z krzyża zdjęty. Próbowałam dowiedzieć się, co spowodowało nagłą zmianę w jego zachowaniu, jednak milczał jak zaklęty. W łóżku też przestało nam się układać. Niegdyś Eryk był wulkanem energii, kreatywnym i pomysłowym kochankiem, nie pozwalał, żebym się nudziła. W ostatnim czasie zaczął unikać kontaktów intymnych, a jeśli już doszło do stosunku, był to mechaniczny sex, bez jakichkolwiek emocji czy uczucia.
– Może on ma kochankę? – zwierzyłam się pewnego razu Oldze, mojej najlepszej przyjaciółce.
– Masz jakieś konkretne podejrzenia? Znika z domu? Nadmiernie dba o siebie? Później wraca z pracy?
– W sumie nie… – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. – Może po prostu on się mną nudzi….
– No coś ty, Iwona! Jesteś atrakcyjną, wciąż młodą kobietą. Może powinnaś z nim pogadać, powiedzieć, co ci leży na wątrobie?
– Na wątrobie to mi leży wczorajszy bigos, przeholowałam z kolacja i od rana jestem na diecie – powiedziałam żartobliwie, choć naprawdę wcale nie było mi do śmiechu.
Zaczęłam zastanawiać się, co jest przyczyną zachowania mojego męża, szukałam porad w Internecie, radziłam się koleżanek w pracy. Pomysłów było wiele, ale żaden nie pasował do Eryka.

W końcu wpadłam na pomysł, aby napisać tradycyjny list do własnego męża. Koleżanki radziły, abym podała się za tajemniczą wielbicielkę, co zresztą zrobiłam. Zaproponowałam niezapomniany sex, przesycony dobrą zabawą i niezapomnianymi wrażeniami, jakie gwarantują gadżety dla dorosłych. Eryk połknął haczyk. Umówiliśmy się w przytulnym hoteliku na skraju miasta. Początkowo była zła, że mój mąż umawia się z obcymi kobietami, a na własną żonę nawet nie spojrzy, ale postanowiłam skorzystać z tajnej broni. Niestety, w hotelu czekała na mnie niespodzianka – Eryk zostawił list, w którym tłumaczył, że nie może pozwolić sobie na skok w bok, pisał o żonie którą bardzo kocha i nie chce jej zdradzać. Nie ukrywam, zrobiło mi się ciepło na sercu. Eryk pisał, że chętnie skorzystałby z erotycznych zabawek ale tylko podczas igraszek z żoną, czyli zemną. Chwyciłam kopertę i co tchu pobiegłam do domu.
– Zgadzam się! – krzyknęłam do pochłoniętego lekturą gazety męża. – Zgadzam się na wszystko.

Mogę być dominą, mogę być niewolnicą, mogę robić dla ciebie striptiz i co tylko chcesz – strzelałam niczym karabin maszynowy. Zdziwienie Eryka było bezcenne. Mój mąż nie potrafił lub nie chciał uwierzyć, że tajemniczą nieznajomą byłam właśnie ja. Wyjęłam kopertę i w milczeniu podałam mężowi. Rozmawialiśmy długo i szczerze, a dopełnieniem naszej rozmowy był udany i niezapomniany sex. Bez gadżetów erotycznych, ale nie wykluczam, że skorzystamy z tej alternatywy.
– Czuję się jakbym przeżywał drugą młodość – wyszeptał Eryk pieszcząc moje piersi, wciąż jeszcze jędrne i sprężyste. Jęczałam z rozkoszy poddając się pieszczotom. Schodził niżej, lizał mój brzuch i uda, delikatnie zbliżając się do cipki. Doskonale wiedział, że lubię to czekanie, ten moment, gdy jego język znajdzie się na wysokości mojej łechtaczki.
Niespodziewanie Eryk wziął mnie ostro od tyłu. Jego ruchy były równe, miarowe i silne. Szczytowaliśmy niemal w tym samym momencie. Tej nocy powtarzaliśmy zabawę jeszcze kilka razy.

Podstępna żona zboczone opowiadania małżeństw


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *